Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 31 października 2011

Do you like no name's?

Hi :-)

Właściwie nie ma czegoś takiego jak name... Każda rzecz została w końcu przez 
konkretne osoby wyprodukowana i w związku z tym opatrzona prze producenta stosowną metką, nawet wtedy, jeśli przeznaczona została od dalszej odsprzedaży. Termin ten jednak przyjął się i jest chętnie stosowany dla określenia marek są sprzedawanych w ilości masowej na wszelkiego rodzaju giełdach czy też na allegro.

Ponieważ nie są to towary konkretnej marki, a zbiór mniej popularnych w stosunku do sieciówek firm, często można wśród nich znaleźć prawdziwe perełki. Ich jakość wcale nie jest gorsza w stosunku do sieciówek, a nierzadko nawet je przewyższa. W końcu i tak wszystko masowo szyte jest w Azji... Ja mam swoje ulubione sklepy sieciowe, ale nie wstydzę sie w kupować czasami na Wielkopolskiej Giełdzie Odzieżowej. Co prawda trzeba buszować w zalewie tandety i podobnych ciuchów, ale można czasem znaleźć świetnie ciuszki w super cenie, a to wynagradza wszelkie trudy.  

A czy Wy lubicie tzw. no namy? Czy mieszacie jest z ubraniami z bardziej
popularnych sklepów?    


















płaszcz; Zartex (polski producent)
spódnica, sweter, botki: no name :-)
wisior: Ana Collection
torebka: Mohito

6 komentarzy:

  1. genialny zestaw : D
    butki i spódniczka są świetne : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię kupować wszędzie więc no name też wchodzi w grę. Jak dla mnie daje więcej możliwości w dobie markowych stylizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ładnie wyglądasz:) a co do no nameów, ja mieszkam wszystko:D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tam bardzo lubię chodzić po bazarach i chińskich centrach bo właśnie między totalnym kiczem i tandetą są fajne rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń